Wasze historie

Forum do przeróżnych rozmów. :)
Posty: 45 Strona 4 z 5

Alexandrus888

Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: wtorek 18 cze 2019, 15:56

Post autor: Alexandrus888 » wtorek 01 paź 2019, 13:36
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
Zauwaz, ile jest wydawnictw ksiazkowych.
Ale o ile więcej jest czytelników książek w stosunku do mangowców. Wystarczy spojrzeć na takie konwenty. Te fantastyczne są dużo większe niż mangowe, a to tylko jeden gatunek literacki.
To samo z tytułami dla dojrzałych czytelników - jest nas mało to i wybór jest mniejszy. Gro fandomu to nastolatki.
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
"Pocaluj jego, kolego" w tym miesiacu zostanie dokonczone (14 tomow!!!!)
Ale to nie BL :lol: Tam tylko główna jest yaoistką i shipuje swoich adoratorów. Fajna komedia, niestety zatrzymałem się na 2 tomie. Teraz, kiedy skończą to nadrobię.
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
Z tego co mowi zandam, to "Yona" to byl pewniak, takze nie mieli wyboru.
No, pewniak. Pierwsze miejsce w rankingu Waneko :lol: A jak długo trzeba było czekać! Ale się opłacało :twisted:
Więc jak mówisz, że Kisejiu triumfuje serce mi rośnie!

Sebek

Posty: 19
Rejestracja: środa 25 wrz 2019, 10:25

Post autor: Sebek » wtorek 01 paź 2019, 15:26
wtorek 01 paź 2019, 13:36Alexandrus888 pisze:
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
Zauwaz, ile jest wydawnictw ksiazkowych.
Ale o ile więcej jest czytelników książek w stosunku do mangowców. Wystarczy spojrzeć na takie konwenty. Te fantastyczne są dużo większe niż mangowe, a to tylko jeden gatunek literacki.
To samo z tytułami dla dojrzałych czytelników - jest nas mało to i wybór jest mniejszy. Gro fandomu to nastolatki.
Takich danych nie posiadam, ale mysle, ze polski rynek mangowy rosnie z roku na rok, jesli wezmiemy pod uwage ilosc tytulow wydanych w danym roku. I tak, ksiazki fantastyczne maja wieksze wziecie i pewnie nigdy mangi nie przegonia popularnoscia ksiazkowej fantasy, ale mysle, ze mangi zyskuja na popularnosci. Jesli chodzi o dojrzalego odbiorce, to dobrze, ze JPF nie proznuje :D
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
"Pocaluj jego, kolego" w tym miesiacu zostanie dokonczone (14 tomow!!!!)
Ale to nie BL :lol: Tam tylko główna jest yaoistką i shipuje swoich adoratorów. Fajna komedia, niestety zatrzymałem się na 2 tomie. Teraz, kiedy skończą to nadrobię.[/quote]
No to zostaja 3 dosc dlugie serie, tyle, ze i ta ma co nieco z tym wspolnego :D Mangi nie mialem w rekach, no ale te lzejsze odmiany BL nie maja "scenek", jezeli takowe tam sa.
wtorek 01 paź 2019, 11:23Sebek pisze:
Z tego co mowi zandam, to "Yona" to byl pewniak, takze nie mieli wyboru.
No, pewniak. Pierwsze miejsce w rankingu Waneko :lol: A jak długo trzeba było czekać! Ale się opłacało :twisted:
Więc jak mówisz, że Kisejiu triumfuje serce mi rośnie!
[/quote]
"Kiseijuu" to raczej pewniak na 1 miejsce. Wczoraj 3 nowe osoby oddaly swoje glosy i ten tytul znajdowal sie na listach dwoch z nich :) W tej chwili swoje glosy oddalo 8 osob. Do tej chwili swoje glosy oddalo 26 osob i do przyszlego roku jeszcze na pewno cos sie zmieni, ale wydaje mi sie, ze wsrod osob, ktore oddadza swoje glosy "Kiseijuu" moze jeszcze liczyc na kilka glosow :) No, ale wiecej nie bede zdradzal, bo za miesiac na blogu bedzie nowy wpis i pierwsze podsumowanie oddanych glosow.

Alexandrus888

Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: wtorek 18 cze 2019, 15:56

Post autor: Alexandrus888 » wtorek 01 paź 2019, 16:18
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
polski rynek mangowy rosnie z roku na rok (...) mangi zyskuja na popularnosci.
Tu pełna zgoda. Rośnie też świadomość społeczna. Coraz więcej ludzi wie co to jest M&A i z czym to się je, mimo, że sami nie są fanami. Wychodzimy też z tej durnej definicji "chińskie porno bajki".
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
Jesli chodzi o dojrzalego odbiorce, to dobrze, ze JPF nie proznuje
Ja się jeszcze bardziej cieszę z Hanami. ALe fakt, wybory JPFu też są dobre, choć obecnie skupiają się na swoich starych, kultowych franczyzach.
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
te lzejsze odmiany BL nie maja "scenek", jezeli takowe tam sa.
Są interpretacje bohaterki odnośnie zachowań jej lubych. Ma wtedy nieziemską minę :lol:
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
No, ale wiecej nie bede zdradzal
Zdradź, zdradź, zdradź!!! Jestem bardzo ciekaw XD Uwielbiam przeglądać wszelkiego rodzaju statystyki.

Sebek

Posty: 19
Rejestracja: środa 25 wrz 2019, 10:25

Post autor: Sebek » wtorek 01 paź 2019, 20:02
wtorek 01 paź 2019, 16:18Alexandrus888 pisze:
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
polski rynek mangowy rosnie z roku na rok (...) mangi zyskuja na popularnosci.
Tu pełna zgoda. Rośnie też świadomość społeczna. Coraz więcej ludzi wie co to jest M&A i z czym to się je, mimo, że sami nie są fanami. Wychodzimy też z tej durnej definicji "chińskie porno bajki".
Wlasnie, czemu ludzie mowili o "chinskich bajkach, nie o japonskich"? xD
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
Jesli chodzi o dojrzalego odbiorce, to dobrze, ze JPF nie proznuje
wtorek 01 paź 2019, 16:18Alexandrus888 pisze:
Ja się jeszcze bardziej cieszę z Hanami. ALe fakt, wybory JPFu też są dobre, choć obecnie skupiają się na swoich starych, kultowych franczyzach.
Zapomnialem o Hanami! Fakt, tez sie staraja.
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
te lzejsze odmiany BL nie maja "scenek", jezeli takowe tam sa.
wtorek 01 paź 2019, 16:18Alexandrus888 pisze:
Są interpretacje bohaterki odnośnie zachowań jej lubych. Ma wtedy nieziemską minę :lol:
xD Ciekawe, czy i co by mialo zapelnic ten slot. Pewnie za jakis miesiac sie dowiemy.
wtorek 01 paź 2019, 15:26Sebek pisze:
No, ale wiecej nie bede zdradzal
wtorek 01 paź 2019, 16:18Alexandrus888 pisze:
Zdradź, zdradź, zdradź!!! Jestem bardzo ciekaw XD Uwielbiam przeglądać wszelkiego rodzaju statystyki.
Cierpliwosci. Jeszcze poczekamy na kilka glosow i zestawienie pierwszego etapu powedruje na blog :D Ja jestem zadowolony, bo poki co dwa pierwsze miejsca to pozycje rowniez z mojej listy, jesli chodzi o te krotsze serie :D Ciekaw jestem, czy zostana wydane, bo moja lista jest dluzsza i chetnie bym zastapil juz cos. Kilka osob juz mialo szczescie i juz dwie pozycje zostaly ogloszone :) Jedna z nich sprezentuje wlasnie Dango!

Alexandrus888

Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: wtorek 18 cze 2019, 15:56

Post autor: Alexandrus888 » wtorek 01 paź 2019, 20:49
wtorek 01 paź 2019, 20:02Sebek pisze:
Wlasnie, czemu ludzie mowili o "chinskich bajkach, nie o japonskich"? xD
Nie mam pojęcia skąd się wzięło którekolwiek z tych 3 słów. Kiedyś robiłem prezentacje o mangach i tłumaczyłem, że ani nie porno (oprócz porno, czyli hentai), ani nie bajka (taki Berserk, czy Gantz), ani tym bardziej nie chińszczyzna (choć teraz coraz więcej studii [jak odmienić "studio" w dopełniaczu l. mn.? Bo mój polski postanowił stanąć dęba o_O] chińskich zajmuje się animowaniem do projektów japońskich...). Wszyscy zrozymieli i się śmiali, że ktoś tak mógł myśleć :roll:

zandam

Posty: 10
Rejestracja: poniedziałek 10 cze 2019, 20:35

Post autor: zandam » środa 02 paź 2019, 00:32
Alexandrus888 pisze:
No, pewniak. Pierwsze miejsce w rankingu Waneko
Ranking Waneko jest miłą ciekawostką; chodziło mi o wyniki finansowe w innych krajach. :) Choćby wydawcy się zarzekali, top najlepiej sprzedających tytułów w USA i Niemczech pokrywa się z bardzo dobrze sprzedającymi się tytułami w Polsce.
Sebek pisze:
Wlasnie, czemu ludzie mowili o "chinskich bajkach, nie o japonskich"? xD
Bo kiedyś wszystko co azjatyckie dostawało łatkę "chińskiego". :)
Sebek pisze:
Pewnie wtedy nie bylo tej roznorodnosci, co dzisiaj.
Zdziwiłbyś się, ale jak zaczynałam przygodę z mangą, to JPF był najbardziej różnorodnym wydawnictwem (Clamp, shouneny, shoujo, fantastyka, seineny, s-fi), a Waneko było takim dzisiejszym Hanami; niestety po kilku latach wszyscy zaczęli wydawać mniej więcej to samo, a Studio JG wydawało komiksy fanowskie i Hatelię.
Alexandrus888 pisze:
O kurde, nie wiedziałem. Ale też prawda, że mam od nich tylko Eden i Gundama, którego jeszcze nie przeczytałem. Z wydaniami komiksowymi też robią takie cyrki, czy traktują je poważniej?
Niestety nie wiem. Kiedyś kupowałam od nich Kaczora Donalda, ale to były czasy tak odległego dzieciństwa, że niewiele pamiętam. :) Jak kiedyś będziesz chciał zobaczyć na własne oczy najgorsze, polskie tłumaczenie mangi, kup sobie "Kamikaze Kaito Jenny - do dzisiaj mi się śni w koszmarach.
Alexandrus888 pisze:
Czasem dobrze być małym rynkiem. Gdyby nie to pewnie już dawno by nam przerwano NC. Zawsze to jakiś plus.
Niekoniecznie. W USA tylko jedno wydawnictwo aktualnie pozwala sobie na porzucanie serii - Dark Horse. Robią to tak często, że fani sobie policzyli ostatnio, że większość ich serii mangowych została porzucona. Dlatego nic od nich nie kupuję. Nawet jeśli coś mnie zainteresuje, to rezygnuję z zakupu. Pozostałe wydawnictwa robią to co Waneko, zmieniają tryb wydawania na jeden-dwa tomy w ciągu roku.
Alexandrus888 pisze:
Tylko strasznie trudno to dostać w sensownej cenie. Ja za swój komplet słono przepłaciłem, acz nie żałuję, to kawał dobrej mangi C:
To jedna z czterech mang, jakie sobie zostawiłam po porzuceniu fandomu. Jak zastanawiałam się nad sprzedażą, zaczęłam ją czytać od początku i tak często się śmiałam, że nie było sensu tego robić.

A tym przepłaceniem bym się nie martwiła, jest tego warta. Dużo gorsze było czekanie pod koniec jej wydawania na kolejne tomy, bo tak się składa, że wychodził jeden tom rocznie. :)
Alexandrus888 pisze:
Właśnie, podziel się swoją historią! Jakie były twoje początki, wzloty i upadki?
Początek był taki, jak u większości moich znajomych, kolegów i przyjaciół - pierw anime "Czarodziejki z księżyca", za którą szalały wszystkie dzieciaki w podstawówce, potem szał na "Pokemony" pod koniec podstawówki ( i w międzyczasie "Tajemnice Złotego Miasta", "Zorro", "Czarodziejka Sally", "Yattaman" itp.). Ten tytuł był takim hitem, że wychodziły specjalne albumy na naklejki
( mam je do dzisiaj ) i inne gadżety, a co ważniejsze, w 2001 roku wyszedł pierwszy zeszyt "Pokemon Adventures", który przyuważyłam w kiosku (tak, wtedy można było mangi nabywać w kioskach Ruchu) i od razu go kupiłam (moja pierwsza manga). Niestety, JPF przerwał wydawanie tego tytułu, a ja do gimnazjum nie miałam styczności z żadną inną mangą.

Jak byłam w gimnazjum, zaczął się szał na "Dragon Balla" i pewnego dnia przyjaciel mojego brata pożyczył mu jakiś tomik polskiego wydania. Przeczytałam od niechcenia to "dziwne coś", co czytało się na opak i nie zrobiło na mnie wrażenia, ale że brat zaczął fanatycznie oglądać DB w telewizji i oglądał go codziennie, to chcąc nie chcąc sama zaczęłam oglądać i po jakimś czasie wciągnęłam się. Koniec końców zobaczyłam tomiki w pobliskim kiosku i zaczęłam je kolekcjonować ( wychodziły co dwa tygodnie ). A jak już zaczęłam, to przy okazji zamówiłam sobie jeszcze "Fushigi Yuugi", które wtedy wydawał JPF. Potem na wakacjach wypatrzyłam w kiosku nad morzem 7. tom Mangamiksu i poznałam Waneko; zbierałam kilka tytułów, ale bez większego zaangażowania, aż do czasu, kiedy w 2003 roku JPF wydał "Naruto". Dla mnie to był przełom, najważniejszy tytuł w moim "mangowym życiu". Razem z przyjaciółką uwielbiałyśmy go do końca liceum i choć oglądałyśmy sporo anime i kupowałam wszystkie serie, jakie wtedy wychodziły, to tylko do "Naruto" stale wracałyśmy z różnych powodów. W tym okresie zaangażowałam się też w pomaganie w grupach skanlacyjnych, biegałam z inną koleżanką przez pół miasta, żeby kupić nowe tomiki "Marsa", poznałam właściciela ówczesnej Saishy, czy zamówiłam w przedpłacie "Metropolis" z numerem kolekcjonerskim od wydawnictwa, które wydało tylko ten tytuł i upadło. :)

Czas upływał, gust się zmieniał, a wydawcy ciągle wydawali tytuły dla tej samej grupy odbiorców - shoujo i shounen. Poznałam już tyle tytułów w ciągu tych lat, że nudziła mnie ich powtarzalność, a nikt nie pokusił się o wydanie czegoś dla starszych czytelników, którzy "wyrośli" już z DB/ Czarodziejek i szukali czegoś zupełnie innego. Kupowałam coraz mniej, aż na pierwszym roku studiów przyuważyłam w Empiku "Suppli" od Hanami (moje zainteresowanie mangami było tak małe, że nawet nie zauważyłam, kiedy powstali). Kłopot w tym, że tłumaczenie było tak tragiczne, że tytuł, który powinien przypaść mi do gustu, odrzucił mnie. Sprzedałam większość mang, zostawiając tylko 4. serie, z którymi nie potrafiłam się rozstać (Naruto, Dragon Ball, Kindaichi i GTO) i zapomniałam o mandze na kilka lat. :)

Przez cały ten czas czytałam angielskie ficki z uniwersum Naruto, więc koniec końców wróciłam do tego tytułu, nadrobiłam anime i znów zaczęłam go czytać. A jak już zaczęłam go czytać i nadrabiać zaległości, to przy okazji zamówiłam sobie przez Empik amerykańskie wydanie tomików Kindaichiego, których nie wydano w Polsce. Znowu się wciągnęłam i zaczęłam zamawiać ciekawe importy (były wtedy bardzo tanie), choćby "After School Nightmare". Tytuł przypadł mi do gustu, inne też były całkiem ciekawe, więc ponownie wróciłam na mangowe łono. Z polskimi mangami było gorzej, rynek nic się nie zmienił, więc w pewnym momencie zaczęłam się martwić, czy moje zainteresowanie dalej się utrzyma, jak JPF skończy wydawać "Naruto" (2015). Na moje szczęście Studio JG wydało w tym czasie "Uśmiech Kanoko" (taka satyra wszystkich szojek), który to tytuł już znałam z niepełnego, amerykańskiego wydania, a który bardzo chciałam mieć. Wkrótce potem ktoś na forum Waneko zaproponował w propozycjach "Nasz cud" i zaczęłam go czytać z nudów. Przebrnęłam przez pierwszy tom z takim: "meh, po co to polecają? Przecież to kiepskie jest.", a potem, czytając drugi tom, zakochałam się. Waneko zaczęło wydawać "Nasz cud" w 2016 roku, Viz rozpoczął "Haikyuu", poznałam też "Slam Dunka" i od tej pory moje zainteresowanie się utrzymywało.

Najbardziej lubię joseie i obyczajowe seineny, ale przepadam też za niesztampowymi shoujo, czy sportowymi shounenami, więc z oczywistych względów muszę się posiłkować wydaniami z USA, Niemiec i Rosji, dzięki temu zawsze znajdę coś dla siebie.

Czego mi najbardziej brakuje na polskim rynku? Ciekawych josei ( Cousin ), obyczajowych seinenów w stylu "Marcowego Lwa", historycznych mang ( Arte ), niesztampowych tytułów, które jeszcze nie wyszły w USA, a zebrały bardzo dobre noty ( Umimachi Diary ). To nie są jakieś bardzo popularne gatunki/grupy docelowe, więc tego nigdy nie będzie zbyt dużo, bo są ryzykowne, ale liczę na to, że każdy wydawca przynajmniej raz w roku mnie czymś pozytywnie zaskoczy, choćby jednym tytułem, nawet jednotomowym. W tym roku prawie się udało, choć za rok może być ciężej.

Alexandrus888

Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: wtorek 18 cze 2019, 15:56

Post autor: Alexandrus888 » środa 02 paź 2019, 09:13
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Jak kiedyś będziesz chciał zobaczyć na własne oczy najgorsze, polskie tłumaczenie mangi, kup sobie "Kamikaze Kaito Jenny - do dzisiaj mi się śni w koszmarach.
Dzięki za ostrzeżenie. Wiem od czego trzymać się z dala :lol:
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
i w międzyczasie "Tajemnice Złotego Miasta"
Och, jak ja dobrze wspominam to anime. Wciąż się zabieram by je obejrzeć w całości i wciąż mi się nie udaje :(
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
( wychodziły co dwa tygodnie )
Mordercze tęmp, dziś nie do pomyślenia. No, ale jakoś musieli wydać te 20 tomów w jeden rok :shock:
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
zaangażowałam się też w pomaganie w grupach skanlacyjnych
Grupach, czyli byłaś w kilku? Możesz zdradzić w jakich?
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
zamówiłam w przedpłacie "Metropolis" z numerem kolekcjonerskim
Ooo! Masz jeszcze ten tomik? Który numer?
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Najbardziej lubię joseie i obyczajowe seineny
No to rzeczywiście krucho z tymi tytułami na polskiej ziemi :/ Inio Asano pewnie masz wszystko w importach? Nic innego mi nie przychodzi do głowy z obyczajowych seinenów... O josejach to już w ogóle szkoda mówić...
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
muszę się posiłkować wydaniami z USA, Niemiec i Rosji
No to musisz znać sporo języków, gratulacje. Też chciałbym być lingwistą, ale bozia poskąpiła talentu.

Sebek

Posty: 19
Rejestracja: środa 25 wrz 2019, 10:25

Post autor: Sebek » środa 02 paź 2019, 09:25
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Alexandrus888 pisze:
No, pewniak. Pierwsze miejsce w rankingu Waneko
Ranking Waneko jest miłą ciekawostką; chodziło mi o wyniki finansowe w innych krajach. :) Choćby wydawcy się zarzekali, top najlepiej sprzedających tytułów w USA i Niemczech pokrywa się z bardzo dobrze sprzedającymi się tytułami w Polsce.
I z tej ciekawostki zawsze wiele tytulow trafia na listy wydanych tytulow w Polsce, ale pewnie masz racje, ze wiele z tytulow proponowanych przez forumowiczow, to podlapane gdzies tam tytuly z innych krajow. Na mojej sa przerozne. Dwa, czy trzy z nich widzialem w postaci anime i wprost zakochalem sie w historiach. Do dzis nie pomyslalbym, ze tak spodoba mi sie anime, w ktorym nastolatka zakochuje sie w duzo starszym od siebie mezczyznie. Czasami dziwia mnie glosy na chocby "Happy Sugar Life". Przy ogladaniu tego anime czulem sie bardzo nieswojo. Relacja tej dziewczyny z tym dzieckiem byla trudna do rozgryzienia. Czy to tylko relacja opiekuna - dziecka, czy cos wiecej. Ale juz taki "Magical Girl Site" przypadl mi do gustu.
Sebek pisze:
Wlasnie, czemu ludzie mowili o "chinskich bajkach, nie o japonskich"? xD
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Bo kiedyś wszystko co azjatyckie dostawało łatkę "chińskiego". :)
Nadal jeszcze sa takie osobniki, ktore nazywaja mangi "chinskimi". Ludzka glupota i ignorancja nie znaja granic. Jak juz sie o czyms wypowiadamy, nie lepiej to sprawdzic wczesniej?
Sebek pisze:
Pewnie wtedy nie bylo tej roznorodnosci, co dzisiaj.
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Zdziwiłbyś się, ale jak zaczynałam przygodę z mangą, to JPF był najbardziej różnorodnym wydawnictwem (Clamp, shouneny, shoujo, fantastyka, seineny, s-fi), a Waneko było takim dzisiejszym Hanami; niestety po kilku latach wszyscy zaczęli wydawać mniej więcej to samo, a Studio JG wydawało komiksy fanowskie i Hatelię.
Mysle, ze JPF nadal wydaje ciekawe i rozne rzeczy. Moze kiedys wydawal wiecej, ale nadal robi robote. Jadnak mialas tyle szczescia, ze mangi oplotly swoje mangi na Tobie duzo wczesniej. Ja tez zaczynalem od "Sailor Moon", to bylo cos nowego. Z komiksow sporadycznie czytalem "Batmana", "Supermana" i inne, ale nie kupowalem je co miesiac. Ale to byl koniec lat 80', poczatek 90'. Teraz mam duzo wiecej lat, a polski rynek stal sie bardziej atrakcyjny dla mangowiczow. Nikt nie mowi, ze jest perfekcyjny, ale na pewno jest lepiej niz kiedys. Ciekaw jestem ktore wydawnictwo zdominuje moja kolekcje po roku, dwoch... Jedno jest pewne, chce miec cos od kazdego istniejacego wydawnictwa :D
Alexandrus888 pisze:
Czasem dobrze być małym rynkiem. Gdyby nie to pewnie już dawno by nam przerwano NC. Zawsze to jakiś plus.
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
Niekoniecznie. W USA tylko jedno wydawnictwo aktualnie pozwala sobie na porzucanie serii - Dark Horse. Robią to tak często, że fani sobie policzyli ostatnio, że większość ich serii mangowych została porzucona. Dlatego nic od nich nie kupuję. Nawet jeśli coś mnie zainteresuje, to rezygnuję z zakupu. Pozostałe wydawnictwa robią to co Waneko, zmieniają tryb wydawania na jeden-dwa tomy w ciągu roku.
To chyba najgorsze, co wydawnictwo moze zrobic. Zawsze mozna zmiejszyc naklad, podniesc nieco cene, czy tak jak robia to wydawnictwa, wydawac to rzadziej, ale doprowadzic do konca. Takim sposobem zrazaja do siebie czytelnikow, ktorzy beda czekali do konca wydania serii. To tak jakbys ogladala jakis film, wciagnela sie na dobre w akcje, a tu podchodzi maly brat/siostra, i wyciaga wtyczke z gniazdka. Juz kiedys tak mialem, kiedy gralem sobie w gre "Soul Reaver" na PC...
Alexandrus888 pisze:
Tylko strasznie trudno to dostać w sensownej cenie. Ja za swój komplet słono przepłaciłem, acz nie żałuję, to kawał dobrej mangi C:
środa 02 paź 2019, 00:32zandam pisze:
To jedna z czterech mang, jakie sobie zostawiłam po porzuceniu fandomu. Jak zastanawiałam się nad sprzedażą, zaczęłam ją czytać od początku i tak często się śmiałam, że nie było sensu tego robić.
Jak to mawiaja: "stara milosc nie rdzewieje". ;)
Alexandrus888 pisze:
Właśnie, podziel się swoją historią! Jakie były twoje początki, wzloty i upadki?
Początek był taki, jak u większości moich znajomych, kolegów i przyjaciół - pierw anime "Czarodziejki z księżyca", za którą szalały wszystkie dzieciaki w podstawówce, potem szał na "Pokemony" pod koniec podstawówki ( i w międzyczasie "Tajemnice Złotego Miasta", "Zorro", "Czarodziejka Sally", "Yattaman" itp.). Ten tytuł był takim hitem, że wychodziły specjalne albumy na naklejki
( mam je do dzisiaj ) i inne gadżety, a co ważniejsze, w 2001 roku wyszedł pierwszy zeszyt "Pokemon Adventures", który przyuważyłam w kiosku (tak, wtedy można było mangi nabywać w kioskach Ruchu) i od razu go kupiłam (moja pierwsza manga). Niestety, JPF przerwał wydawanie tego tytułu, a ja do gimnazjum nie miałam styczności z żadną inną mangą.

Jak byłam w gimnazjum, zaczął się szał na "Dragon Balla" i pewnego dnia przyjaciel mojego brata pożyczył mu jakiś tomik polskiego wydania. Przeczytałam od niechcenia to "dziwne coś", co czytało się na opak i nie zrobiło na mnie wrażenia, ale że brat zaczął fanatycznie oglądać DB w telewizji i oglądał go codziennie, to chcąc nie chcąc sama zaczęłam oglądać i po jakimś czasie wciągnęłam się. Koniec końców zobaczyłam tomiki w pobliskim kiosku i zaczęłam je kolekcjonować ( wychodziły co dwa tygodnie ). A jak już zaczęłam, to przy okazji zamówiłam sobie jeszcze "Fushigi Yuugi", które wtedy wydawał JPF. Potem na wakacjach wypatrzyłam w kiosku nad morzem 7. tom Mangamiksu i poznałam Waneko; zbierałam kilka tytułów, ale bez większego zaangażowania, aż do czasu, kiedy w 2003 roku JPF wydał "Naruto". Dla mnie to był przełom, najważniejszy tytuł w moim "mangowym życiu". Razem z przyjaciółką uwielbiałyśmy go do końca liceum i choć oglądałyśmy sporo anime i kupowałam wszystkie serie, jakie wtedy wychodziły, to tylko do "Naruto" stale wracałyśmy z różnych powodów. W tym okresie zaangażowałam się też w pomaganie w grupach skanlacyjnych, biegałam z inną koleżanką przez pół miasta, żeby kupić nowe tomiki "Marsa", poznałam właściciela ówczesnej Saishy, czy zamówiłam w przedpłacie "Metropolis" z numerem kolekcjonerskim od wydawnictwa, które wydało tylko ten tytuł i upadło. :)

Czas upływał, gust się zmieniał, a wydawcy ciągle wydawali tytuły dla tej samej grupy odbiorców - shoujo i shounen. Poznałam już tyle tytułów w ciągu tych lat, że nudziła mnie ich powtarzalność, a nikt nie pokusił się o wydanie czegoś dla starszych czytelników, którzy "wyrośli" już z DB/ Czarodziejek i szukali czegoś zupełnie innego. Kupowałam coraz mniej, aż na pierwszym roku studiów przyuważyłam w Empiku "Suppli" od Hanami (moje zainteresowanie mangami było tak małe, że nawet nie zauważyłam, kiedy powstali). Kłopot w tym, że tłumaczenie było tak tragiczne, że tytuł, który powinien przypaść mi do gustu, odrzucił mnie. Sprzedałam większość mang, zostawiając tylko 4. serie, z którymi nie potrafiłam się rozstać (Naruto, Dragon Ball, Kindaichi i GTO) i zapomniałam o mandze na kilka lat. :)

Przez cały ten czas czytałam angielskie ficki z uniwersum Naruto, więc koniec końców wróciłam do tego tytułu, nadrobiłam anime i znów zaczęłam go czytać. A jak już zaczęłam go czytać i nadrabiać zaległości, to przy okazji zamówiłam sobie przez Empik amerykańskie wydanie tomików Kindaichiego, których nie wydano w Polsce. Znowu się wciągnęłam i zaczęłam zamawiać ciekawe importy (były wtedy bardzo tanie), choćby "After School Nightmare". Tytuł przypadł mi do gustu, inne też były całkiem ciekawe, więc ponownie wróciłam na mangowe łono. Z polskimi mangami było gorzej, rynek nic się nie zmienił, więc w pewnym momencie zaczęłam się martwić, czy moje zainteresowanie dalej się utrzyma, jak JPF skończy wydawać "Naruto" (2015). Na moje szczęście Studio JG wydało w tym czasie "Uśmiech Kanoko" (taka satyra wszystkich szojek), który to tytuł już znałam z niepełnego, amerykańskiego wydania, a który bardzo chciałam mieć. Wkrótce potem ktoś na forum Waneko zaproponował w propozycjach "Nasz cud" i zaczęłam go czytać z nudów. Przebrnęłam przez pierwszy tom z takim: "meh, po co to polecają? Przecież to kiepskie jest.", a potem, czytając drugi tom, zakochałam się. Waneko zaczęło wydawać "Nasz cud" w 2016 roku, Viz rozpoczął "Haikyuu", poznałam też "Slam Dunka" i od tej pory moje zainteresowanie się utrzymywało.

Najbardziej lubię joseie i obyczajowe seineny, ale przepadam też za niesztampowymi shoujo, czy sportowymi shounenami, więc z oczywistych względów muszę się posiłkować wydaniami z USA, Niemiec i Rosji, dzięki temu zawsze znajdę coś dla siebie.

Czego mi najbardziej brakuje na polskim rynku? Ciekawych josei ( Cousin ), obyczajowych seinenów w stylu "Marcowego Lwa", historycznych mang ( Arte ), niesztampowych tytułów, które jeszcze nie wyszły w USA, a zebrały bardzo dobre noty ( Umimachi Diary ). To nie są jakieś bardzo popularne gatunki/grupy docelowe, więc tego nigdy nie będzie zbyt dużo, bo są ryzykowne, ale liczę na to, że każdy wydawca przynajmniej raz w roku mnie czymś pozytywnie zaskoczy, choćby jednym tytułem, nawet jednotomowym. W tym roku prawie się udało, choć za rok może być ciężej.
Dzieki za podzielenie sie ta ciekawa historia. Czyli jednak i w Polsce mozna znalezc cos ciekawego ;) Od czasu do czasu i w Polsce taki stary wyjadacz, jak Ty moze cos znalezc dla siebie. Sprobuj "Dobranoc, Punpunie". Dopiero, co Kotori wydalo 1 tom, ale to wydanie 2 w 1. Powinno Ci sie spodobac. Z historycznych mang ja chetnie biore samurajskie :) Ciekawe tez jest, ze kupujesz mangi z Rosji :o. Co tez ciekawego maja rosjanie, a nie mamy my? Chyba nie ma idealnego rynku mangi, bo jak sama mowisz, to co wydaje sie w Niemczech, wyjdzie z czasem i u nas i odwrotnie. Ale wydaje mi sie, ze gusta rosjanow moga sie nieco roznic od naszych. Lubisz mangowe straszaki? Mam tu na mysli horrory, czy tez splattery.

zandam

Posty: 10
Rejestracja: poniedziałek 10 cze 2019, 20:35

Post autor: zandam » środa 02 paź 2019, 22:48
Alexandrus888 pisze:
Mordercze tęmp, dziś nie do pomyślenia. No, ale jakoś musieli wydać te 20 tomów w jeden rok
I ogromne pieniądze. JPF często powtarzał, że żadna, wydana po tamtych czasach manga, nawet nie zbliżyła się pod względem wyników sprzedaży do DB. Internet wtedy raczkował, a w telewizji DB nie miał konkurencji, więc wszyscy rzucali się na fizyczne tomiki. :)
Alexandrus888 pisze:
Grupach, czyli byłaś w kilku? Możesz zdradzić w jakich?
Co najmniej w dwóch, ale zapamiętałam tylko nazwę Manga Journey, bo ekipa była wtedy naprawdę zgrana. :)
Alexandrus888 pisze:
Ooo! Masz jeszcze ten tomik? Który numer?
Nie, sprzedałam, jak straciłam zainteresowanie mangą. Kolekcjonerski egzemplarz GITSa też (pierwsze wydanie miało numery kolekcjonerskie). :P Ale wydawnictwa szkoda, zaczęli o wieeele lat za wcześnie. Gdyby teraz się pojawili, to na pewno lepiej by im poszło.
Alexandrus888 pisze:
No to rzeczywiście krucho z tymi tytułami na polskiej ziemi :/ Inio Asano pewnie masz wszystko w importach? Nic innego mi nie przychodzi do głowy z obyczajowych seinenów... O josejach to już w ogóle szkoda mówić...
Zdziwisz się, ale nie przepadam za tym autorem. Kupiłam kilka jego prac, ale wszystkie już dawno sprzedałam. Jego prace są zbyt pesymistyczne jak dla mnie. :) Zdecydowanie bardziej (z tych wydanych w Polsce) lubię Taniguchiego, Kaoru Mori czy Shinkaia.
Co do josei, to rzeczywiście jest bieda (chociaż akurat Wotakoi i "Nasz cud" to świetne tytuły). Nawet gorsza niż w innych krajach, bo w takich Niemczech przynajmniej zapowiedziano jednego na następny rok, u nas na chwilę obecną zapanowała cisza. >D Na szczęście w USA, dzięki popularności Akiko Higashimury ( w przyszłości pewnie jakiś jej tytuł trafi też do naszego kraju ), coś się w tej kwestii ruszyło, więc pojawia się więcej josei niż kiedyś, a ja będę miała co kupować na następne dwa lata. :)
Sebek pisze:
I z tej ciekawostki zawsze wiele tytulow trafia na listy wydanych tytulow w Polsce, ale pewnie masz racje, ze wiele z tytulow proponowanych przez forumowiczow, to podlapane gdzies tam tytuly z innych krajow. Na mojej sa przerozne.
Dokładnie. :) Ja wybrałam takie, które chciałabym kupić najbardziej, ale tak się składa, że są to tytuły tak specyficzne, że sama nie wierzyłam, że je ktoś wyda. Byłam pewna, że przez lata będę sobie tylko kopiowała listę, a wtem szok - Dango zapowiedziało "Marcowego lwa" i musiałam poprzednią listę zmienić. :)
Sebek pisze:
Jadnak mialas tyle szczescia, ze mangi oplotly swoje mangi na Tobie duzo wczesniej. Ja tez zaczynalem od "Sailor Moon", to bylo cos nowego. Z komiksow sporadycznie czytalem "Batmana", "Supermana" i inne, ale nie kupowalem je co miesiac. Ale to byl koniec lat 80', poczatek 90'.
Masz rację. Było mi zdecydowanie łatwiej niż tobie, bo kiedy szalałam za Czarodziejką, "Pokemonami" czy DB, to razem ze mną szalało za nimi całe moje otoczenie. Manga była wtedy bardzo popularna, większość moich znajomych czy kolegów też lubiło jakieś tam tytuły, przez co łatwo było się w nią wciągnąć. :)
Sebek pisze:
Ciekaw jestem ktore wydawnictwo zdominuje moja kolekcje po roku, dwoch... Jedno jest pewne, chce miec cos od kazdego istniejacego wydawnictwa :D
Na pewno będziesz miał. Same wydawnictwa na przełomie lat bardzo się zmieniają.
Którego wydawnictwa jeszcze ci brakuje do szczęścia?

Też kiedyś byłam ciekawa. Teraz robię sobie listę tytułów, które mam (i osobno tych, które mam zamiar kupić) i Viz bije wszystkich na głowę (ok. 400 tomów). Natomiast z polskich najwięcej tomów mam od JPFu ( spuścizna po DB (42) i Naruto (72) + ich joseie i "Berserk"), najwięcej tytułów od Waneko (23), ale Studio ostatnio szybko ich goni, bo częściej trafia w mój gust, szczególnie serią Exclusive.
Sebek pisze:
To chyba najgorsze, co wydawnictwo moze zrobic. Zawsze mozna zmiejszyc naklad, podniesc nieco cene, czy tak jak robia to wydawnictwa, wydawac to rzadziej, ale doprowadzic do konca. Takim sposobem zrazaja do siebie czytelnikow, ktorzy beda czekali do konca wydania serii. To tak jakbys ogladala jakis film, wciagnela sie na dobre w akcje, a tu podchodzi maly brat/siostra, i wyciaga wtyczke z gniazdka. Juz kiedys tak mialem, kiedy gralem sobie w gre "Soul Reaver" na PC...
Wiem to z doświadczenia. Moje tomiki Kindaichiego (Waneko), Zakuro (Studio JG) i "Bride of the Water God" (Dark Horse) mi o tym przypominają. Choć Zakuro będę kontynuowała w wersji niemieckiej, więc kiedyś doczeka końca. :)
Sebek pisze:
Dzieki za podzielenie sie ta ciekawa historia. Czyli jednak i w Polsce mozna znalezc cos ciekawego ;) Od czasu do czasu i w Polsce taki stary wyjadacz, jak Ty moze cos znalezc dla siebie. Sprobuj "Dobranoc, Punpunie". Dopiero, co Kotori wydalo 1 tom, ale to wydanie 2 w 1.
Zanim Kotori pomyślało o wydaniu, ja już zbierałam amerykańskie wydanie, które kilka miesięcy temu odsprzedałam, bo nie będę już nigdy wracała do tego tytułu, jest zbyt depresyjny. Koleżanka mnie kusiła twardą okładką (bo wie, że jestem na nią podatna), ale tym razem się nie dałam. :)

Mój kłopot z polskim rynkiem polega na tym, że od jakiegoś czasu wydawcy zapowiadają w większości przypadków tytuły, które już (dużo) wcześniej pojawiły się w USA, a ja z zasady nie czekam za czymś co mnie interesuje, po prostu to kupuję. Dlatego np. z Hanami niczego nie kupię przez następne kilka lat - Chłopaki i "Saga Winlandzka" to świetne tytuły, ale mam je już od dawna na półce. :) Z zasady dubluję tylko joseie, żeby powspierać ten gatunek, tytuły wydane u nas w twardej okładce i wyjątkowo Yonę, bo polskie okładki są śliczne, ale w pozostałych przypadkach takie zapowiedzi nie mają na mnie wpływu.

Owszem, na polskim rynku jest kilka naprawdę ciekawych tytułów, ale większą część z nich już od dawna mam/miałam ale sprzedałam. :) Dlatego tym bardziej doceniam np. zapowiedź "Marcowego lwa", na którego w USA/Niemczech nie ma większych szans. Poza tym polski rynek BL zdecydowanie wyprzedza ten amerykański, ale jest zarazem mniej rozwinięty od niemieckiego.
Sebek pisze:
Ciekawe tez jest, ze kupujesz mangi z Rosji :o. Co tez ciekawego maja rosjanie, a nie mamy my?
Wszystkie tomy - przerwanych u nas przez upadek Taigi - "Pet Shop of Horrors". :) Mają też inne tytuły, które zostały u nas wydane lub obecnie wychodzą. I kilka takich, których u nas nie ma.
Sebek pisze:
Lubisz mangowe straszaki? Mam tu na mysli horrory, czy tez splattery.
Z horrorów mam tylko "Hideout". Japońskie horrory mangowe nie wywołują we mnie strachu. Filmy lepiej sobie z tym radzą. :)

Sebek

Posty: 19
Rejestracja: środa 25 wrz 2019, 10:25

Post autor: Sebek » czwartek 03 paź 2019, 09:19
środa 02 paź 2019, 22:48zandam pisze:
Alexandrus888 pisze:
Mordercze tęmp, dziś nie do pomyślenia. No, ale jakoś musieli wydać te 20 tomów w jeden rok
I ogromne pieniądze. JPF często powtarzał, że żadna, wydana po tamtych czasach manga, nawet nie zbliżyła się pod względem wyników sprzedaży do DB. Internet wtedy raczkował, a w telewizji DB nie miał konkurencji, więc wszyscy rzucali się na fizyczne tomiki. :)
Dlatego teraz przy podawaniu propozycji do wydania na forum Wanego, czy tez tutaj, trzeba zaznaczyc, czy istnieje adaptacja anime :D Chociaz niektore mangi doczekaly sie tez serii filmowej.
Alexandrus888 pisze:
No to rzeczywiście krucho z tymi tytułami na polskiej ziemi :/ Inio Asano pewnie masz wszystko w importach? Nic innego mi nie przychodzi do głowy z obyczajowych seinenów... O josejach to już w ogóle szkoda mówić...
Zdziwisz się, ale nie przepadam za tym autorem. Kupiłam kilka jego prac, ale wszystkie już dawno sprzedałam. Jego prace są zbyt pesymistyczne jak dla mnie. :) Zdecydowanie bardziej (z tych wydanych w Polsce) lubię Taniguchiego, Kaoru Mori czy Shinkaia.
Co do josei, to rzeczywiście jest bieda (chociaż akurat Wotakoi i "Nasz cud" to świetne tytuły). Nawet gorsza niż w innych krajach, bo w takich Niemczech przynajmniej zapowiedziano jednego na następny rok, u nas na chwilę obecną zapanowała cisza. >D Na szczęście w USA, dzięki popularności Akiko Higashimury ( w przyszłości pewnie jakiś jej tytuł trafi też do naszego kraju ), coś się w tej kwestii ruszyło, więc pojawia się więcej josei niż kiedyś, a ja będę miała co kupować na następne dwa lata. :) [/quote]
A ja dopiero bede go poznawal. "Punpuna" kupilem w ciemno, wlasnie te w twardej oprawie, bo gdzie by nie czytac, kazdy go poleca, jak i samego autora, ale jak widac, nie kazdy ma ochote na pesymizm. Dwa dosc dlugie tytuly, mowie tu o josei, to jeszcze nie jest az taka tragedia, bo takich ostrzejszych tytulow, jak "Dead Tube", czy "Koroshiya 1" nie ma wogole :) Moze z czasem sie to zmieni.
Sebek pisze:
I z tej ciekawostki zawsze wiele tytulow trafia na listy wydanych tytulow w Polsce, ale pewnie masz racje, ze wiele z tytulow proponowanych przez forumowiczow, to podlapane gdzies tam tytuly z innych krajow. Na mojej sa przerozne.
Dokładnie. :) Ja wybrałam takie, które chciałabym kupić najbardziej, ale tak się składa, że są to tytuły tak specyficzne, że sama nie wierzyłam, że je ktoś wyda. Byłam pewna, że przez lata będę sobie tylko kopiowała listę, a wtem szok - Dango zapowiedziało "Marcowego lwa" i musiałam poprzednią listę zmienić. :)[/quote]
Ja wybralem takie, ktore z przyjemnoscia bym przeczytal i postawil na polce. Kazdy tytul z mojej listy bede zamawial w preorderze. Zobaczymy, czy ktorys z nich sie ukaze, a duzo na to wskazuje, ze ukaze sie ich kilka, bo niektore z nich sa bardzo wysoko :o ale jak sama widzisz, czesto listy brane sa pod uwage. Uzytkownicy je kopiuja i kilka dni po ogloszeniu rankingu na najbardziej oczekiwane mangi, na krotkich i dlugich seriach odznaczylem juz dwa tytuly :)
Sebek pisze:
Jadnak mialas tyle szczescia, ze mangi oplotly swoje mangi na Tobie duzo wczesniej. Ja tez zaczynalem od "Sailor Moon", to bylo cos nowego. Z komiksow sporadycznie czytalem "Batmana", "Supermana" i inne, ale nie kupowalem je co miesiac. Ale to byl koniec lat 80', poczatek 90'.
Masz rację. Było mi zdecydowanie łatwiej niż tobie, bo kiedy szalałam za Czarodziejką, "Pokemonami" czy DB, to razem ze mną szalało za nimi całe moje otoczenie. Manga była wtedy bardzo popularna, większość moich znajomych czy kolegów też lubiło jakieś tam tytuły, przez co łatwo było się w nią wciągnąć. :)[/quote]
Chyba tak jest z wieloma rzeczami. Kiedy jakies dziecko zauwazy cos u rowniesnika, z miejsca tez chce to miec. Moze niedlugo zapanuje moda na czytanie mang w autobusach? ;)
Sebek pisze:
Ciekaw jestem ktore wydawnictwo zdominuje moja kolekcje po roku, dwoch... Jedno jest pewne, chce miec cos od kazdego istniejacego wydawnictwa :D
Na pewno będziesz miał. Same wydawnictwa na przełomie lat bardzo się zmieniają.
Którego wydawnictwa jeszcze ci brakuje do szczęścia?[/quote]
Z tych, ktore swietnie funkcjonuja, mam po kilka pozycji od kazdego. Z tych nieistniejacych juz mam juz cos od Yumegari, te serie "6000", ale ciezej jest z reszta, bo niektore wydawnictwa pakowaly sie od razu w serie...
środa 02 paź 2019, 22:48zandam pisze:
Też kiedyś byłam ciekawa. Teraz robię sobie listę tytułów, które mam (i osobno tych, które mam zamiar kupić) i Viz bije wszystkich na głowę (ok. 400 tomów). Natomiast z polskich najwięcej tomów mam od JPFu ( spuścizna po DB (42) i Naruto (72) + ich joseie i "Berserk"), najwięcej tytułów od Waneko (23), ale Studio ostatnio szybko ich goni, bo częściej trafia w mój gust, szczególnie serią Exclusive.
To ladna masz kolekcje, ktora bedzie sie jeszcze rozrastala. JPF wydaje kilka bardzo fajnych serii, a do tego ta Mega Manga. Fakt, Waneko i Studio JG wydaja co miesiac duzo i to cieszy, bo w koncu nie kazdy chce miec kazda serie. A tak to przynajmniej jest jakis balans. Te dwa wydawnictwa maja duzo slotow i co jakis czas koncza wydawanie serii, po nich wskakuja inne i interes sie kreci, a z kazdym skonczonym tytulem, wzrasta oczekiwanie na nowa serie, czy tez tytul, bo byc moze ten okaze sie dla nas atrakcyjny. Gdyz z tego co czytam na forum, konczacy sie tytul nie musi byc z tej samej beczki.
Sebek pisze:
To chyba najgorsze, co wydawnictwo moze zrobic. Zawsze mozna zmiejszyc naklad, podniesc nieco cene, czy tak jak robia to wydawnictwa, wydawac to rzadziej, ale doprowadzic do konca. Takim sposobem zrazaja do siebie czytelnikow, ktorzy beda czekali do konca wydania serii. To tak jakbys ogladala jakis film, wciagnela sie na dobre w akcje, a tu podchodzi maly brat/siostra, i wyciaga wtyczke z gniazdka. Juz kiedys tak mialem, kiedy gralem sobie w gre "Soul Reaver" na PC...
Wiem to z doświadczenia. Moje tomiki Kindaichiego (Waneko), Zakuro (Studio JG) i "Bride of the Water God" (Dark Horse) mi o tym przypominają. Choć Zakuro będę kontynuowała w wersji niemieckiej, więc kiedyś doczeka końca. :)[/quote]
No, ale jesli chodzi o polskie wydanictwa, to bylo tak tylko na poczatku. Teraz Waneko nie mozna nic zarzucic. Niektorzy narzekaja na dobor tytulow, ale nawet i te mniej znane moga kryc cos fajnego, atrakcyjnego dla potencjalnego czytelnika. W koncu nie kazda seria, czy tez tytul ma adaptacje, prawda? Ja tam lubie takie mniej znane tytuly, bo jesli chodzi o filmy, to czesto trafialem na bardzo fajne pozycje. Po prostu czasami wydawca nie ma sporego zaplecza finansowego na promocje, dlatego cenie sobie taka a nie inna polityke Waneko.
Sebek pisze:
Dzieki za podzielenie sie ta ciekawa historia. Czyli jednak i w Polsce mozna znalezc cos ciekawego ;) Od czasu do czasu i w Polsce taki stary wyjadacz, jak Ty moze cos znalezc dla siebie. Sprobuj "Dobranoc, Punpunie". Dopiero, co Kotori wydalo 1 tom, ale to wydanie 2 w 1.
Mój kłopot z polskim rynkiem polega na tym, że od jakiegoś czasu wydawcy zapowiadają w większości przypadków tytuły, które już (dużo) wcześniej pojawiły się w USA, a ja z zasady nie czekam za czymś co mnie interesuje, po prostu to kupuję. Dlatego np. z Hanami niczego nie kupię przez następne kilka lat - Chłopaki i "Saga Winlandzka" to świetne tytuły, ale mam je już od dawna na półce. :) Z zasady dubluję tylko joseie, żeby powspierać ten gatunek, tytuły wydane u nas w twardej okładce i wyjątkowo Yonę, bo polskie okładki są śliczne, ale w pozostałych przypadkach takie zapowiedzi nie mają na mnie wpływu.

Owszem, na polskim rynku jest kilka naprawdę ciekawych tytułów, ale większą część z nich już od dawna mam/miałam ale sprzedałam. :) Dlatego tym bardziej doceniam np. zapowiedź "Marcowego lwa", na którego w USA/Niemczech nie ma większych szans. Poza tym polski rynek BL zdecydowanie wyprzedza ten amerykański, ale jest zarazem mniej rozwinięty od niemieckiego.[/quote]
Hanami dopiero co zapowiadalo tytul od tworcow "Samotnego wielka i szczeniecia". Jesli lubisz tematy samurajskie, powinnas wpisac ten tytul na liste. Rozumiem swietnie to wspieranie rynku, ale nie bede tego robil, bo zagranicznych wydan mang nie mam wiele :D Teraz polskich tytulow mam pod dostatkiem. Co miesiac wydaje pewna kwote na mangi. W nastepnym miesiacu wydam z 400-500zl ze wzgledu na Black Friday. No moze troche wiecej :D Zobaczymy.

To ciekawe, ze niektore tytuly nie maja szans w innych krajach, w ktorych rynek mangowy jest znacznie wiekszy i bardziej zroznicowany, a do takiej Polski wedruje "Marcowy lew". Co do BL, to w USA maja jeszcze Tagame Gengoroh'a, a u nas poki co cisza. W Niemczech tez go chyba wydali..., ale fakt, pewnie pod innymi wzgledami z polskim rynkiem nie jest tak zle. Do tego zaczely pojawiac sie takie ciekawostki jak BL z pajakiem w roli glownej. Mysle, ze w Polsce z mangami zaczyna sie robic ciekawiej. Zobaczymy, co przyniesie nam zapowiedz od Studia JG w piatek. Oby to bylo ogloszone do poludnia, bo wybieram sie na festiwal w Sitges :D
Sebek pisze:
Ciekawe tez jest, ze kupujesz mangi z Rosji :o. Co tez ciekawego maja rosjanie, a nie mamy my?
Wszystkie tomy - przerwanych u nas przez upadek Taigi - "Pet Shop of Horrors". :) Mają też inne tytuły, które zostały u nas wydane lub obecnie wychodzą. I kilka takich, których u nas nie ma. [/quote]
Fajnie, co? :D Widzialem tez, ze w Rosji wydaja taka ciekawa serie samurajska, ale nie pamietam tytulu. Ktos moglby pokusic sie o artykul zwiazany z rynkami mangowymi na swiecie.
Sebek pisze:
Lubisz mangowe straszaki? Mam tu na mysli horrory, czy tez splattery.
Z horrorów mam tylko "Hideout". Japońskie horrory mangowe nie wywołują we mnie strachu. Filmy lepiej sobie z tym radzą. :)
[/quote]
"Hideout" mam na liscie do kupna. Moze nie horrory, ale "Punpun" wywolal u Ciebie nieprzyjemne uczucie ;) Znajomi mi polecali mangi Junjego Ito. Poki co czytalem tylko "Gyo - zapach smierci" i poczatek byl dla mnie nieco dziwny, ale potem historia mnie wciagnela i to bardzo! Bardzo fajna i ciekawa historia. Niedlugo bede kupowal "Uzumaki", jak i inne pozycje Ito. Jesli nie znasz, daj szanse i zgadnij kto wydal. Oczywiscie JPF :)
Posty: 45 Strona 4 z 5
kuchnie na wymiar kraków