Strona 1 z 1

Houseki no Kuni

: niedziela 18 sie 2019, 14:50
autor: Kuroneko
Obrazek

Tytuł: Houseki no Kuni
Autor: Ichikawa Haruko
Gatunek: akcja, fantasy, seinen, dramat, tajemnica
Ilość tomów: 10 (kontynuowana)

Opis: Bohaterami tej mangi jest nowa forma życia, która rozwinęła się w dalekiej przyszłości. Są to klejnoty i każda osoba jest zrobiona z innego kamienia szlachetnego. Bohaterowie muszą bronić się przed atakami Tsukijin, którzy ich niszczą by zdobyć odłamki ich ciała. Tak jak klejnoty, każde ciało ma różny stopień wytrzymałości. Dlatego nie każdy nadaje się na wojownika. Phos ma problemy ze znalezieniem dla siebie właściwej roli. Dlatego zostaje jej powierzone sporządzenie encyklopedii.

Moje zdanie: Wykreowany świat jest fascynujący i kryje w sobie wiele tajemnic. Kim są istoty, które atakują klejnoty i dlaczego to robią? Phos na początku jest naiwna, lecz pełna zapału. Z czasem jednak wydarzenia odciskują na niej piętno i staje się zupełnie inną osobą.

Re: Houseki no Kuni

: niedziela 18 sie 2019, 17:22
autor: Alexandrus888
Kurcze, dużo dobrego o tym tytule słyszę, ale też dochodzi do mnie, że nie jest to tytuł wesoły i pogodny. Że dużo w nim dramatu. Ostatnio nie mam ochoty oglądać ani wyciskaczy łez, ani cierpiących bohaterów. Może powinienem obejrzeć anime? Ale na razie bym tylko cieszył się radością innych z zapowiedzi.

Re: Houseki no Kuni

: niedziela 18 sie 2019, 23:01
autor: FoolMoon
Tak, tak, tak! Kocham te serię, jest niesamowita, chociaż rzeczywiście ostatnio wesoło tam nie jest.

Fabuła posuwa się do przodu bardzo powoli, czasem wręcz mimochodem, zwłaszcza na początku. Nieraz dostajemy rozdziały poświęcone całkiem przeciętnym sprawom tuż obok tych o bardzo poważnych wydarzeniach (ba, czasem ważkie i trywialne wydarzenia pojawiają się tuż obok siebie). Autorka jest naprawdę nieprzewidywalna i trudno zgadnąć, co się wydarzy dalej. Bohaterowie są fascynujący, a ich rozwój zachodzi czasem w najmniej oczekiwanym kierunku (Phos to najbardziej oczywisty przykład, ale jest też Rutile, Cairngorm czy nawet sam Sensei). Uwielbiam też wszechobecne w serii nawiązania do buddyzmu - ta manga właściwie została zbudowana na tej filozofii. No i do tego dochodzi kreska pani Ichikawy, prosta i oryginalna. Kwestia gustu, oczywiście, ale mnie urzekła.

Nie powiedziałabym, że to wyciskacz łez - owszem, jest smutno, ale to raczej kwestia narastających problemów i konfliktów niż wstrząsających momentów (zdarzają się, nawet jeden dość istotny pojawił się w anime, ale nie są głównym źródłem dramatu). Chociaż w sumie efekt jest taki sam, Phos cierpi, a czytelnik razem z nią. (to nie spoiler. to się staje oczywiste po paru odcinkach anime.)

Największym problemem byłoby tłumaczenie - ostatecznie kryształy nie mają płci, czego po polsku oddać raczej się nie da (w każdym razie - nie na taką skalę). Chociaż podejrzewam, że padłoby na używanie rodzaju męskiego (o ile dobrze pamiętam, w oryginale parę razy padło "brat" w odniesieniu do innych kryształów, do tego bohaterowie używają "boku" utożsamianego raczej z chłopcami). Z drugiej strony fandom używa raczej rodzaju żeńskiego, bo, no cóż, to się po prostu wydaje naturalne, kiedy się spojrzy na bohaterów (Dia).